Pierwsze drzewo

Nie tnę, dosadzam. Moja dusza ukierunkowana na przyrodę, cierpi. Wobec czego, by nieco ból załagodzić i by ziściły się pod koniec mojego życia życzenia o parku przy domu, zaczynam wiosnę zaklinać, by listki na nowych drzewach porozwijała. Kupiłam pierwsze sztuki. Być może za chwilę pojadę kupić kolejne. Choć nie wiem na ile wystarczy pewnej zasobności. Sadzę … Czytaj dalej Pierwsze drzewo

Ciasny zaułek ze schodami

Mój aparat fotograficzny, a właściwie obiektyw, nie pozwalają mi na zrobienie rozsądnie wykadrowanych zdjęć w ciemnym zaułku, dość ciasnym. I tak zatem schody przedstawiam po kawałku. W dwóch różnych tonacjach. Obie są mylące, co do koloru, bowiem schody mają kolor podłogi, którą prezentowałam jakiś czas temu. Powinnam doprecyzować: stopnie są w kolorze podłogi, zaś podstopnice … Czytaj dalej Ciasny zaułek ze schodami

Drewniane spotkanie

Czasami trzeba odetchnąć. A właściwie nie tyle czasami trzeba, co jest konieczne. To była konieczność. Wreszcie porozmawiać o innych sprawach niż zawodowe. To był niezbędny element równowagi: zająć się drewnem i o nim mówić. O jego odcieniach, jego kaprysach, o przygodach. Sobotnie spotkanie z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Wolną sobotę świętowałam wspólnie z Grzegorzem z … Czytaj dalej Drewniane spotkanie

Czekam na zielone

To już ten czas. Dzień dłuższy, słońce piękniej świeci. Korzysta z tego pies. Mimo mrozu, wyleguje się na śniegu skąpanym w słońcu. Ja też czekam na takie wylegiwanie, ale takie bez mrozu. Ale tak po prawdzie, to nie na wylegiwanie czekam, tylko na przyjemniejsze warunki do pracy. I do tej w drewnie, i do tej … Czytaj dalej Czekam na zielone

Niedoczas na „roz” i „nie”

Miło być docenionym. Strasznie miło. Tak miło, że ma się więcej roboty, niż być powinno. Jak to mówią: praca głupich się trzyma. Zatem docenienie nie-koniecznie może iść w parze z zauważeniem mądrości. Ech. Różne dziwne myśli przychodzą do głowy, jak się jest przepracowanym. Nie-doczas i brak równowagi praca-praca, czyli praca zawodowa kontra praca z drewnem, … Czytaj dalej Niedoczas na „roz” i „nie”

Schody, na roboczo

Tuż przed świętami. Ostatnim rzutem przed kolacją wigilijną, udało się położyć ostatni stopień schodów i wejść bezpiecznie na górę. Drabinę zamieniliśmy na schody. Co prawda słowo honoru użyłam do mocowania stopni, ale zaraz po świętach, wieczorową porą będę używała innych metod na ich zamocowanie. Główkowania przy tych schodach miałam sporo, bo ograniczenia są duże. Dziura … Czytaj dalej Schody, na roboczo

Śnieg już może padać

Zadaszenie nad wejściem do domu i do piwnicy ma już pokrycie. Konstrukcja stoi, na głowę już nie pada. Chociaż nie mogę powiedzieć, że konstrukcja skończona. Brakuje jeszcze rynny i ścianek z przeszkleniem, żeby przy zamieciach śnieg prosto pod drzwi nie podfruwał. Ale tak zwyczajnie, tak prosto z góry, padać może. Czekamy na białe podwórko, córa … Czytaj dalej Śnieg już może padać