Pierwsze drzewo

9 uwag do wpisu “Pierwsze drzewo”

  1. Z kupowaniem roślin ((drzewek) to jest śliski temat. Na podstawie doświadczeń z kupowaniem na targu, wolę kupować internetem. Można wyczytać co i jak – jak rosną wysoko/szeroko, wymagania itepe. Jeżeli nie ma tego wymyślonego pooglądać na spokojnie inne i zdecydować. W sklepie/szkółce/na targu tego brak, najwyżej metka z nazwą wisi. Czasem wychodzi nieco drożej, a czasem -niekoniecznie.

    1. Szkółka sprawdzona i polecana przez wielu. Specjalizują się drzewach parkowych, więc wiedzą o czym mówią. Tylko ja taka zachłanna na zieleń daję się omamić każdą inną odmianą niż mam na liście 🙂 Oczywiście kupowanie na targu ma wiele minusów i tego nie robię. A przez internet jakoś mam obawy, bo nie wiem jaki egzemplarz mi zapakują (w szkółce mogę sobie wybrać) i czy cały dojedzie… Ale ponieważ chyba nie wszystko kupię w okolicznych szkółkach, a pod Końskowalą mam ich zatrzęsienie, to chyba jednak spróbuję neta 🙂

  2. Piękne, duże sadzonki. Niech zdrowo rosną! 🙂 Niestety z zamawianiem w sieci jest problem z takimi długościami, mało kto chce wysyłać, a jeśli już, to koszty wysyłki pow. 2 metrów robią się bardzo wysokie. Ciekawa jestem, gdzie można takie piękności kupić z sensowną dostawą. 🙂

    1. PS. Ten ciemny będzie świetnie wyglądał jako tło dla reszty. Też miałam ogromne opory, ale się przekonałam. Z pstrokatymi gorzej, ale jak nie znajdziesz chętnego, to posadź go obok ciemnego (tak naprawdę z daleka wygląda prawie jak „po prostu jaśniejszy klon” 😀 i mów, że tak miało być 😉
      Pozdrawiam serdecznie.

      1. Dziękuję 🙂 W sumie mogę tak mówić, jedynie Megi będzie wiedziała, że nie jest tak, jak miało być 😀 Sadzonki odebrałam osobiście, więc nie miałam większych kłopotów z przewiezieniem, tyle, że musiałam z tyłu za przyczepką na wystających pędach zaczepić gustowną czerwoną szmatkę 🙂 Drzewka kupiłam w stosunkowo blisko leżącej szkółce specjalizującej się w drzewach parkowych u pani Moniki Próchniak i jej mamy Zofii Komsty w Końskowoli.

  3. Niestety, w moich okolicach nie ma takich fajnych szkółek, ale ruszę gdzieś dalej, oczywiście inwestując w tę czerwoną szmatkę, bez niej ani rusz. 😉 Ostatnio wyczytałam na stronie gminy, że w jednym z okolicznych leśnictw sprzedają drzewka… dogrzebałam się cennika – patrzę: o, lipa za 349! pewnie będzie kawał solidnego drzewa!!! Tanio nie jest, ale może warto?… Cieszyłam się parę minut, parę innych gatunków sobie znalazłam – dopiero potem zauważyłam, że drzewka sprzedają owszem, ale to cena za tysiąc sztuk. 😀
    Pozdrawiam świątecznie 🙂

    1. Moje drzewa, sześcio-, siemioletnie, też tanie nie były, ale warto. Posadziłam i od razu widać, że coś rośnie 🙂 Chodzę tylko i głaszczę szczególnie mocno te, co kupiłam z gołym korzeniem. Pączki mają, ale dopiero koło lata się okaże, czy suszę przeżyją. Ale tysiąc sztuk lipy za 349? Porównując tego co zapłaciłam, to wnioskuję, że chyba dwuletnie sadzonki. Albo grubo przepłaciłam…. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s