Początek wędrówki po słojach

I znów dałam się sama siebie nabrać. Ma być ładnie, oryginalnie, po mojemu. A to oznacza, że mozolnie!!! Miało być szybko, a będzie za kilkadziesiąt godzin ciągłej pracy… Ale jak sobie odmówić późniejszej przyjemności codziennego patrzenia na efekty swojej pracy? 😀 Wymyśliłam sobie dziwne wzory na obudowy drzwi i okien. Cztery różne pomieszczenia. Cztery różne … Czytaj dalej Początek wędrówki po słojach

Łazienka na lato

Na szybko prezentuję początek łazienki. Koniec powinien być tuż przed piknikiem, bo śpieszę, by piknikowicze mogli miło zmyć z siebie trudy zmagań nad tablicą ogłoszeniową 🙂 Wanna i umywalka zacne, zastane, żeliwne i kiedyś były różowe, a teraz są miedziano-czarne 🙂 Czytaj dalej Łazienka na lato

Ciasny zaułek ze schodami

Mój aparat fotograficzny, a właściwie obiektyw, nie pozwalają mi na zrobienie rozsądnie wykadrowanych zdjęć w ciemnym zaułku, dość ciasnym. I tak zatem schody przedstawiam po kawałku. W dwóch różnych tonacjach. Obie są mylące, co do koloru, bowiem schody mają kolor podłogi, którą prezentowałam jakiś czas temu. Powinnam doprecyzować: stopnie są w kolorze podłogi, zaś podstopnice … Czytaj dalej Ciasny zaułek ze schodami

Schody, na roboczo

Tuż przed świętami. Ostatnim rzutem przed kolacją wigilijną, udało się położyć ostatni stopień schodów i wejść bezpiecznie na górę. Drabinę zamieniliśmy na schody. Co prawda słowo honoru użyłam do mocowania stopni, ale zaraz po świętach, wieczorową porą będę używała innych metod na ich zamocowanie. Główkowania przy tych schodach miałam sporo, bo ograniczenia są duże. Dziura … Czytaj dalej Schody, na roboczo

Śnieg już może padać

Zadaszenie nad wejściem do domu i do piwnicy ma już pokrycie. Konstrukcja stoi, na głowę już nie pada. Chociaż nie mogę powiedzieć, że konstrukcja skończona. Brakuje jeszcze rynny i ścianek z przeszkleniem, żeby przy zamieciach śnieg prosto pod drzwi nie podfruwał. Ale tak zwyczajnie, tak prosto z góry, padać może. Czekamy na białe podwórko, córa … Czytaj dalej Śnieg już może padać

Szlaczki w liczbach

Jakieś nieco ponad dwa tygodnie temu, zaczynając przygodę, którą nazwałam „szykowanie drewna na zimę”, przyszło mi przez myśl, że pewnie do zimy sowich planów nie skończę. Bo i zamiary wielkie i wieczory króciutkie. I tak wyszło, że zaczęłam liczyć, by na koniec sprawdzić ileż to mi to wszystko zajęło. I wczoraj z wielką satysfakcją ujrzałam stojącą … Czytaj dalej Szlaczki w liczbach