Czekam na zielone

To już ten czas. Dzień dłuższy, słońce piękniej świeci. Korzysta z tego pies. Mimo mrozu, wyleguje się na śniegu skąpanym w słońcu. Ja też czekam na takie wylegiwanie, ale takie bez mrozu. Ale tak po prawdzie, to nie na wylegiwanie czekam, tylko na przyjemniejsze warunki do pracy. I do tej w drewnie, i do tej … Czytaj dalej Czekam na zielone

Niedoczas na „roz” i „nie”

Miło być docenionym. Strasznie miło. Tak miło, że ma się więcej roboty, niż być powinno. Jak to mówią: praca głupich się trzyma. Zatem docenienie nie-koniecznie może iść w parze z zauważeniem mądrości. Ech. Różne dziwne myśli przychodzą do głowy, jak się jest przepracowanym. Nie-doczas i brak równowagi praca-praca, czyli praca zawodowa kontra praca z drewnem, … Czytaj dalej Niedoczas na „roz” i „nie”

Schody, na roboczo

Tuż przed świętami. Ostatnim rzutem przed kolacją wigilijną, udało się położyć ostatni stopień schodów i wejść bezpiecznie na górę. Drabinę zamieniliśmy na schody. Co prawda słowo honoru użyłam do mocowania stopni, ale zaraz po świętach, wieczorową porą będę używała innych metod na ich zamocowanie. Główkowania przy tych schodach miałam sporo, bo ograniczenia są duże. Dziura … Czytaj dalej Schody, na roboczo

Śnieg już może padać

Zadaszenie nad wejściem do domu i do piwnicy ma już pokrycie. Konstrukcja stoi, na głowę już nie pada. Chociaż nie mogę powiedzieć, że konstrukcja skończona. Brakuje jeszcze rynny i ścianek z przeszkleniem, żeby przy zamieciach śnieg prosto pod drzwi nie podfruwał. Ale tak zwyczajnie, tak prosto z góry, padać może. Czekamy na białe podwórko, córa … Czytaj dalej Śnieg już może padać

Szlaczki w liczbach

Jakieś nieco ponad dwa tygodnie temu, zaczynając przygodę, którą nazwałam „szykowanie drewna na zimę”, przyszło mi przez myśl, że pewnie do zimy sowich planów nie skończę. Bo i zamiary wielkie i wieczory króciutkie. I tak wyszło, że zaczęłam liczyć, by na koniec sprawdzić ileż to mi to wszystko zajęło. I wczoraj z wielką satysfakcją ujrzałam stojącą … Czytaj dalej Szlaczki w liczbach